wtorek, 5 lipca 2016

Trina Papisten a właściwie Katarzyna Zimmermann, od dziś jej imię będzie nosić także jedno z rond na nowym ringu miejskim w Słupsku

Trina Papisten, a właściwie Katarzyna Zimmermann jest znana większości mieszkańcom jako ostatnia spalona na stosie w mieście kobieta. Mało jednak kto wie jak wyglądały jej ostatnie dni życia.

Trina codziennie spogląda na nas z wieży Baszty Czarownic, od dziś jej imię będzie nosić także jedno z rond na nowym ringu miejskim. To swoisty rodzaj rehabilitacji rzekomej czarownicy. Słupsk jest pierwszy miastem w Polsce, które uhonorowało czarownice, kobietę, która została skazana na tortury i spalenie za rzekome czary i pakt z diabłem. Niektóre państwa, np. Niemcy, Szwajcaria, Szwecja, USA rehabilitują czarownice. M.in. ulicom w wybranych miastach nadawane są ich imiona. My też chcemy, aby “nasza” czarownica nie została zapomniana i aby głośno mówić o tym, jak traktowano kobiety, także w naszym kraju.

W Europie najwięcej procesów o czary miało miejsce pomiędzy XV a XVI wiekiem, a okres największych prześladowań przypada na lata 1570-1630. Szacuje się, że w Europie przeprowadzono ok. 80 tys procesów, i spalono 35 tys osób.

Słupska czarownica została skazana za czary w 1701 roku i spalona na stosie po wielu dniach tortur. Prawdziwe powody – jej mieszanki ziołowe sprzedawały się lepiej niż leki w miejscowej aptece – nie znalazły odzwierciedlenia w akcie oskarżenia, który zawierał 68 paragrafów. Mówiły one o tym, że Trina zapisała duszę diabłu, który uprawiał z nią lubieżne praktyki i naznaczył ją jako swoją konkubinę brązową plamą na siedzeniu. W nocy 11 sierpnia zastosowano wobec uwięzionej w baszcie nad Słupią kobiety pierwszą serię tortur. Sprawozdania magistratu mówiły o zakuciu w dyby i łamaniu śrubami rąk i nóg. Torturowana kobieta nie przyznawała się do winy. Musiała mieć świadomość swojego strasznego losu, bowiem 3 dni później “bardzo skąpo odziana” skorzystała z nieuwagi strażników rzuciła się do rzeki. Jednak nie pozwolono jej uciec. Pochwycona przez strażników znowu znalazła się w lochu baszty. Ze strachu przed dalszymi torturami usiłowała popełnić samobójstwo uderzając głową w kamienie. I ten akt desperacji został zauważony. Kobietę poddano następnym torturom i postawiono przed sędziami.

Okaleczona kobieta przyznała się do 20 zarzutów. Urzędnik sądowy skrupulatnie napisał w sprawozdaniu, że sąd postawił jej 25 pytań. Na wszystkie odpowiedziała twierdząco, zgodnie z wolą sędziów. Potomnym przekazano, że Katarzyna w swoich odpowiedziach przyznała się do tego, iż czarów nauczyła ją stara Lüllwitz z Postomina. Obciążyła także wypowiedziami panią Lewrenc wskazując jako winną zabicia w Postominie dwóch kóz zagrodnika.

Kiedy w więzieniu odwiedził ją ksiądz, Katarzyna odwołała wszystkie swoje zeznania. 18 sierpnia znowu poddano ją torturom, dowodząc, że poprzedniej nocy widziano u niej diabła w postaci kota. Kaleczono ją rozpalonym żelazem, wbijając drzazgi pod paznokcie. Oszalała z bólu odpowiedziała, że przy strumyku ukazały się jej duchy w postaci czarnego psa i kozła. Błagała na wszystkie świętości, by jej skrócono męki i ścięto ją mieczem. 30 sierpnia ujęto jej przewinienia w 14 paragrafów i wydano wyrok: Trine Papistin, żona majstra Andreasa Zimmermanna zostaje skazana na śmierć przez spalenie, zgodnie z prawem, na wniosek sądu. Ogłoszono publicznie w Słupsku 30 sierpnia 1701 roku. Wyrok wykonano.

Na podstawie książki Jolanty Nitkowskiej-Węglarz “Słupsk – miasto niezwykłe“

ŹRÓDŁO: http://www.slupsk.pl/trina-papisten-slupska-czarownica-bedzie-miala-swoje-rondo-to-rodzaj-jej-rehabilitacji-55411/


Zobacz również inny wpis na blogu: Idealny prezent

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zapraszam do komentowania i włączania się do tworzenia naszego bloga